14 maja 2018

Jeśli miałabym cofnąć się w czasie, aby coś zmienić

Moje życie to ciągle napięty grafik, jeżdżenie z punktu A do punktu B, aby zaraz przeskoczyć gdzieś indziej. Nie jest to dobry sposób na odpoczynek i spokojne życie. Dosyć często na to narzekam, tylko po to aby na to ponarzekać, że nie mam czasu, że chce mi się spać. Gdy po setnym razie mojego rozładowywania emocji poprzez narzekactwo pewna osoba nie wytrzymała i zapytała mnie 

"W takim razie jakbyś mogła cofnąć się w czasie, co byś zmieniła, aby teraz tak nie narzekać?"

Ja stanęłam i zilustrowałam ją wzrokiem. Nie przywykłam do odpowiedzi na moje "jak mi źle i niedobrze". Większość osób potakuje, udając że mnie słucha. Napiłam się łyka kawy i zamilkłam. 
Od tego czasu minął niecały tydzień i teraz wiem, że nie zmieniłabym nic. 
Lubię moje szybkie życie, chodzenie późno spać, aby ze wszystkim wyrobić się w terminie, aby zarezerwować przejazdy, zorganizować noclegi, przygotować ubrania do pracy, czy odrobić lekcje. Jasne, że byłoby mi łatwiej bez pilnowania się kalendarza i robienia co chce i kiedy chce. Choć już teraz robię to co chce. Nie mam obowiązku nauki, nie muszę pracować, ani nie muszę prowadzić drużyny, czy szykować dla niej wyjazdów. 
Mam możliwość leżenia do góry brzuchem cały dzień - ale nie chce! 

Bo jeśli miałabym cofnąć się w czasie, aby coś zmienić, to nie zmieniłabym nic.

16 września 2017

Nowy członek rodziny

Hej!
Po wielu, wielu miesiącach znalazłam chwilę aby powrócić do blogowania.
Przez ten czas moje życie wywróciło się o 180 stopni, jednak nie o tym dzisiaj, a więc przechodząc do sedna.
Rok temu miałam okazję przygarnąć Stefana, który stał mi się niesamowicie bliski. Praktycznie co rano przychodzi do mnie, tylko po to aby poleżeć obok i się poprzytulać. Czas mijał, a moje maleństwo rosło i aż do tego momentu stał się ogromnym kotem, który waży ponad 6 kg. Wczoraj natomiast w moim życiu pojawiła się kolejna malutka istotka, którą pokochałam od pierwszego spojrzenia. Agrafka - bo tak ma na imię, całe życie (czyli aż 3 miesiące) spędziła w klatce. Z ludźmi praktycznie do czynienia nie miała i trafiła na 4-osobową rodzinę. Aktualnie maleństwo chowa się i unika jakiegokolwiek głaskania. Chyba że weźmie się ją na ręce i zacznie drapać po karczku. Wtedy zaczyna wydawać z siebie dźwięki niczym mały traktorek. Upodobała sobie także mój koc, pod którym na co dzień śpię, a więc siłą rzeczy mój pokój stał się aktualnie także jej.
A co będzie dalej? To czas pokażę. Osobiście mam nadzieję, że maleństwo przyzwyczai się do obecności ludzi i nie będzie uciekać, tylko dlatego, że ktoś wyciągnął rękę w jej stronę.


12 stycznia 2017

Pierwsza sesja zdjęciowa

Hej!
Od kilkunastu dni zaczęłam się interesować fotomodelingiem. I dzisiaj postanowiłam, że odrobinę opiszę, czemu akurat mnie to dotknęło. Myślę, że z perspektywy osoby, która zaczyna może być to całkiem inne podejście, niż osób, którym zdarza się opisywać przygodę z fotomodelingiem po kilku latach.
A więc jakiś czas temu napisała do mnie na Instagramie pewna dziewczyna. Treść wiadomości brzmiała "chodź kiedyś na zdjęcia!". No i poszłam.
W piątek z samego rana, dzień przed sylwestrem pojechałam do Centrum, aby spotkać się z jakąś randomową dziewczyną z Instagrama. Po spotkaniu się przy metrze, ruszyłyśmy do niej, bo było za zimno na plenerowe zdjęcia i tam ja wyłożyłam ubrania, które udało mi się zabrać. Przejrzałyśmy wszystko i wybierając kilka stylizacji, zaczęłyśmy robić make up. Założenie było takie, że makijaż będzie w miarę naturalny, ale będę się świecić jak bombka świąteczna. Bardzo możliwe, że się udało, bo gdy wracałam do domu, to co druga osoba w komunikacji miejskiej się na mnie patrzyła. Jakie były moje wrażenia? Atmosfera była naprawdę luźna i czułam się serio dobrze, pozując przed obiektywem. Dlatego też zdecydowałam się na konto na MaxModels. Dzięki czemu dostaje teraz masę propozycji, a sama mogę się tym pobawić i popróbować.








Fot. Alicja Patyk